Odkąd tylko chodzę po tej ziemi

zawsze jakiś palant wmawia mi
co mam zrobić, co mam w sobie zmienić.
Kim ja teraz jestem, a kim mam być?

Niby nie wiem, jak się przed tym bronić.
O co walczyć, o co z kim się bić.
Muszę dzisiaj w sobie ich poskromić
tylko po to, by normalnie żyć.

Odpadam! Już nie wyrabiam...

Obejrzyj się i zabij głos nad swoją głową.
Kolejny raz zachowaj twarz i zostań sobą.
Wszystko co masz, co Bóg ci dał
to Twoja wolność.
Sam dobrze wiesz, co słyszeć chcesz,
co puścić obok.

Oni chcą odmienić twoje życie.
Oni pragną zadbać o twój los.
Dla nich jesteś zwykłym pasożytem...
Tylko kim właściwie oni są?

Odpadam! Już nie wyrabiam...

Obejrzyj się... już nie wyrabiam.









Nareszcie żyję, jak chcę.

Nareszcie czuję się dobrze,
szacunek mam niczym ksiądz,
szlachetny jestem jak książę.

I wszyscy kochają mnie
i nagle wszyscy klękają;
gdy trzeba, tańczą jak chcę
i zawsze dla mnie coś mają

ref.
To się stało bardzo szybko.
Tak, jak z nieba grom
rozjaśniło się pod dachem.
Wiem już, gdzie był błąd.

Mogę wreszcie coś mieć
i nie muszę już prosić.
Mogę kazać i chcieć,
albo mądrości głosić.

Inni tak mali są,
tak zupełnie nie ważni.
I nie wiedzą jak żyć,
nigdy nie byli w łaźni.

ref.
To się stało bardzo...

Tyle różnych spraw robiłem
i nie wyszło mi.
Teraz mogę sobie żyć
tak, jakby nigdy nic.

Niektórzy mają mnie gdzieś
i wytykają mi błędy.
To wcale nie ważne jest,
bo to są tylko przybłędy.

Tu zawsze znajdzie się ktoś,
kto błaga mnie drżącym głosem.
I sprzedam mu biały proch,
a zaraz wciągnie go nosem.

ref.
To się stało bardzo...