Szła biedronka po zasłonkach,

napotkała tam pająka -
cześć pajączku mój kochany,
jakie masz na dzisiaj plany?

ref.
O, o biedronko ma,
muchę w pajęczynie mam,
poczęstuję cię mym daniem.
Ależ będzie to śniadanie!

Poszli razem na śniadanie,
zjedli to przepyszne danie.
Pajączkowi było mało,
zjadł biedronkę w kropki całą.

ref.
O, o biedronko ma,
po co po zasłonie szłaś?
Pająk z każdym ma przymierze,
nic nie daje, a sam bierze.









Nareszcie żyję, jak chcę.

Nareszcie czuję się dobrze,
szacunek mam niczym ksiądz,
szlachetny jestem jak książę.

I wszyscy kochają mnie
i nagle wszyscy klękają;
gdy trzeba, tańczą jak chcę
i zawsze dla mnie coś mają

ref.
To się stało bardzo szybko.
Tak, jak z nieba grom
rozjaśniło się pod dachem.
Wiem już, gdzie był błąd.

Mogę wreszcie coś mieć
i nie muszę już prosić.
Mogę kazać i chcieć,
albo mądrości głosić.

Inni tak mali są,
tak zupełnie nie ważni.
I nie wiedzą jak żyć,
nigdy nie byli w łaźni.

ref.
To się stało bardzo...

Tyle różnych spraw robiłem
i nie wyszło mi.
Teraz mogę sobie żyć
tak, jakby nigdy nic.

Niektórzy mają mnie gdzieś
i wytykają mi błędy.
To wcale nie ważne jest,
bo to są tylko przybłędy.

Tu zawsze znajdzie się ktoś,
kto błaga mnie drżącym głosem.
I sprzedam mu biały proch,
a zaraz wciągnie go nosem.

ref.
To się stało bardzo...