Nie dowiesz się, nie dowiesz choćbyś bardzo chciał.
Nie złamiesz mnie, nie złamiesz, choćbyś wiedział jak.
Nie powiem ci, nie powiem, dokąd zmierzam dziś.
To tylko moja sprawa, duma albo wstyd.
ref.
Mam tego dość! Mam tego dość!
Mam tego dość, gdy ciągle mówisz jak mam żyć!
Nie oddam ci, nie oddam tego o co gram.
Chcesz zrobić sobie dobrze, zrób to sobie sam.
I jeśli myślisz, że inaczej może być,
to musisz być niespełna dureń albo świr!
ref.
Mam tego dość!....
Odpierdol się ode mnie już!
Nie próbuj nawet wejść na to, co moje jest.
Co moje to nie twoje, więc zrozum, kurwa, że...
ref.
Mam tego dość!...
Nareszcie żyję, jak chcę.
Nareszcie czuję się dobrze,
szacunek mam niczym ksiądz,
szlachetny jestem jak książę.
I wszyscy kochają mnie
i nagle wszyscy klękają;
gdy trzeba, tańczą jak chcę
i zawsze dla mnie coś mają
ref.
To się stało bardzo szybko.
Tak, jak z nieba grom
rozjaśniło się pod dachem.
Wiem już, gdzie był błąd.
Mogę wreszcie coś mieć
i nie muszę już prosić.
Mogę kazać i chcieć,
albo mądrości głosić.
Inni tak mali są,
tak zupełnie nie ważni.
I nie wiedzą jak żyć,
nigdy nie byli w łaźni.
ref.
To się stało bardzo...
Tyle różnych spraw robiłem
i nie wyszło mi.
Teraz mogę sobie żyć
tak, jakby nigdy nic.
Niektórzy mają mnie gdzieś
i wytykają mi błędy.
To wcale nie ważne jest,
bo to są tylko przybłędy.
Tu zawsze znajdzie się ktoś,
kto błaga mnie drżącym głosem.
I sprzedam mu biały proch,
a zaraz wciągnie go nosem.
ref.
To się stało bardzo...