Nareszcie żyję, jak chcę.
Nareszcie czuję się dobrze,
szacunek mam niczym ksiądz,
szlachetny jestem jak książę.
I wszyscy kochają mnie
i nagle wszyscy klękają;
gdy trzeba, tańczą jak chcę
i zawsze dla mnie coś mają
ref.
To się stało bardzo szybko.
Tak, jak z nieba grom
rozjaśniło się pod dachem.
Wiem już, gdzie był błąd.
Mogę wreszcie coś mieć
i nie muszę już prosić.
Mogę kazać i chcieć,
albo mądrości głosić.
Inni tak mali są,
tak zupełnie nie ważni.
I nie wiedzą jak żyć,
nigdy nie byli w łaźni.
ref.
To się stało bardzo...
Tyle różnych spraw robiłem
i nie wyszło mi.
Teraz mogę sobie żyć
tak, jakby nigdy nic.
Niektórzy mają mnie gdzieś
i wytykają mi błędy.
To wcale nie ważne jest,
bo to są tylko przybłędy.
Tu zawsze znajdzie się ktoś,
kto błaga mnie drżącym głosem.
I sprzedam mu biały proch,
a zaraz wciągnie go nosem.
ref.
To się stało bardzo...
Może się dzisiaj coś jeszcze zdarzy,
czekam cierpliwie, nudzę się wciąż.
Czuję niedosyt przeżytych wrażeń,
taki stan rzeczy wprawia mnie w złość
ref.
Po co tak nudzić się,
to przecież błąd.
Chcę odpalić bombę
i uciec stąd.
Może wymyślę coś,
nie chcę tu gnić.
Znajdę takie miejsce,
gdzie chciałbym być.
Ależ tu pięknie i jak tu ładnie,
wszystko pasuje, nie nudzę się.
Kiedyś myślałem, że tak jest fajnie,
teraz po chwili zmienić coś chcę.
ref.
Po co tak nudzić...
I nawet nie wiem, jak wszystko zmieniam;
mogło być dobrze, lecz było źle.
Tak jakoś dziwnie sprawy oceniam,
wszędzie jest dobrze, gdzie nie ma mnie.
ref.
Po co tak nudzić...